Julia i jej przygoda z UWC

Lipiec 02, 2017
UWC. Jeszcze trochę ponad rok temu nie wiedziałam nawet co to znaczy, a teraz ta nazwa zajmuje znaczną część moich myśli.
UWC, czyli United World College to szkoła. Właściwie 17 szkół, gdzie ludzie z całego świata przyjeżdżają, aby rozwijać się, poznawać swoje kultury i siebie nawzajem. Moja przygoda z nimi rozpoczęła się we wrześniu 2016, kiedy ogłoszono termin, do którego należało złożyć aplikacje. Każdy, kto chce spełnić swoje marzenie o spędzeniu dwóch lat w jednej z tych niesamowitych placówek musi pokazać komisji, że jest wyjątkowy, wytrwały i, że naprawdę mu zależy.
Na napisanie aplikacji mieliśmy prawie dwa miesiące. Niby dużo czasu, ale kiedy spojrzałam na formularz zrozumiałam, dlaczego dostaliśmy go aż tyle. Wypisanie swoich osiągnięć, zarówno akademickich, jak i pozaakademickich, napisanie o swoich działalnościach w szkole i poza nią, a do tego krótkie (tylko 150 słów) odpowiedzi na dwa, wybrane z pięciu możliwych, pytania i esej na 500 słów na zadany temat. Cały początek roku szkolnego poświęciłam na szukanie dyplomów i zastanawianie się co warto, a czego nie warto wpisać, bo przecież od tego zależało, czy przejdę do kolejnego etapu, do wywiadów, na które dostaje się tylko około 40 osób z tych wszystkich nietuzinkowych ludzi, którzy podjęli się tego, aby sięgać po swoje, przez wielu uważane za szalone, marzenie.
Od 24 października, czyli od dnia, kiedy zakończył się termin przysyłania aplikacji, wszyscy z niecierpliwością czekali na ogłoszenie szczęśliwców, którzy będą jechali na wywiady. Codzienne odświeżanie strony Towarzystwa, stres i bezsilność związana z tym, że już nic nie można zrobić, tylko czekać. 14 listopada na stronie została umieszczona lista 34 osób, które miały pojechać do Warszawy na wywiady. Pamiętam to szczęście, kiedy okazało się, że byłam jedną z nich. Kolejne dwa tygodnie upłynęły na rozmowach z laureatami z poprzednich lat i próbach bycia na tyle spokojnym, na ile to możliwe.
Kiedy nadszedł dzień rozmów, pojechałam razem z moimi rodzicami do Warszawy, gdzie miała odbyć się ta najważniejsza, jak do tej pory, rozmowa w moim życiu. Ku mojemu zaskoczeniu, denerwowałam się znacznie mniej, niż dzień, czy dwa wcześniej. Kiedy jedna osoba miała wywiad, cała reszta uczestniczyła w warsztatach i rozmowach z byłymi, już dorosłymi absolwentami różnych szkół UWC, dzięki czemu na trochę zapominaliśmy o całym stresie i cieszyliśmy się z bycia w swoim własnym towarzystwie. Zabawne, że kiedy już nam się wydaje, że najbardziej stresująca chwila jest za nami, okazuje się, że zawsze możemy się jednak denerwować bardziej. Tak właśnie było po wywiadach, kiedy powiedziano nam, że w najbliższym tygodniu 9 szczęśliwców dostanie telefonicznie informację, do jakich szkół zostali przyjęci. Wszyscy finaliści starali się opanować stres, jednak niepewność z dnia na dzień coraz bardziej dawała się we znaki. Ja mój telefon dostałam w dopiero w sobotę.
Jadę. Dostałam się do UWC Dilijan w Armenii. Przez cały weekend nie mogłam w to uwierzyć. Moje marzenie się spełniło. Od tamtego czasu kontaktuję się z dwójką polskich uczniów, którzy są na drugim roku (w klasie wyżej) i wszystkimi ludźmi, których dzięki różnym mediom społecznościowym udało mi się znaleźć i którzy jadą wraz ze mną do szkoły swoich marzeń, by rozwijać się i tworzyć razem wspaniałe wspomnienia.
Julia Bernatek
P.S. A nam pozostaje tylko trzymać kciuki! Życzymy powodzenia, Julka! 😉
Zakończenie Roku Szkolnego100% zdanej matury!
Kalendarz
Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Ostatnio dodane